Joanne Rowling znam oczywiście ze sławnej serii o Harry Potterze, która to jest moją miłością i pasją. To chyba jedne z książek, do których wracałam tak wiele razy, że sama już nie pamiętam dokładnie ile razy je czytałam. O Harrym Potterze jednak przy innej okazji. Dziś interesuje mnie inna powieść autorki.
„Trafny wybór” ukazał się w polskich księgarniach w listopadzie 2012 r., jednakże w moje ręce trafił dopiero w marcu 2013 podczas zakupów z mamą. Od tamtej pory książka czekała na mojej półce na swoją chwilę. Jej moment przyszedł dopiero, kiedy opuściłam granice kraju i przyjechałam do mojego drugiego domu w Holandii.
Tutaj pogoda zwykle bywa idealna do czytania – często pada i jest chłodno, czyli wymarzone warunki by z lekturą zaszyć się w rogu salonu, na wygodnym, wielkim fotelu z kocykiem i herbatką pod bokiem. Nie o tym miało jednak być…
Jeśli chodzi o powieść Rowling muszę powiedzieć, że zaskoczyła mnie, choć niestety nie do końca pozytywnie. Autorka przedstawia nam życie małego miasteczka, w którym niespodziewanie umiera jeden z ważnych członków lokalnej społeczności. Jego śmierć wywołuje falę następstw, która ma wpływ na wielu mieszkańców miasteczka, nawet tych którzy nie byli zbyt mocno związani ze zmarłym.
Nie można oczywiście powiedzieć, że powieść jest nieciekawa. Autorka wprowadza do fabuły wielu bohaterów, których losy sukcesywnie poznajemy. Ich powiązania ze sobą są czasem zaskakujące i niespodziewane. Jednakże po przeczytaniu tych pięciuset stron wciąż czegoś mi tam brakuje. Jakiegoś elementu, który wprowadził by wartką akcję. Elementu, który motywowałby do poznania zakończenia, do gorączkowego pytania „jak to się skończy”? Niestety nie odnalazłam tam czegoś takiego, a upragnioną wartką akcję dostałam dopiero jakieś pięćdziesiąt stron przed końcem. Choć to zawsze lepsze niż nic.
Książka w dogłębny sposób przedstawia życie w małym miasteczku oraz mentalność jego mieszkańców. Autorka wspaniale ukazała jak, z pozoru nic nie znaczące działania w przypływie emocji może odmienić życie wielu osób, w sposób jakiego nikt się nie spodziewał. Idealnie także opisane są niuanse lokalnej polityki, która staje się ważniejsza niż problemy zwykłych, szarych ludzi. Oraz skupienie ludzi na własnych problemach i obojętność wobec tego, co ich bezpośrednio nie dotyczy. To przez obojętność właśnie w zakończeniu nie znajdziemy typowego happy endu. Zakończenie pobudza do refleksji i perfekcyjnie pasuje do całej fabuły – nie jest wymarzone, ale pokazuje brutalną rzeczywistość.
Rowling w tej powieści pokazała właśnie brutalną rzeczywistość. Zdarzenia, których moglibyśmy spodziewać się w codziennym życiu. Postacie, które w swoim postępowaniu kierują się emocjami, marzeniami i swoim interesem. Nie ma tu bezinteresownych bohaterów, którzy poświęcają się dla innych, ani wyraźnych czarnych charakterów. Ludzie są wielobarwni, jak w prawdziwym życiu. Dzięki temu lepiej rozumie się pobudki jakie nimi kierują w konkretnych sytiacjach, a ponad to nie ma postaci, których można jednoznacznie lubić, bądź nie.
Po „Trafnym wyborze” spodziewałam się czegoś, co zapiera dech w piersi, co zafascynuje mnie prawie jak Potter, co sprawi, że nie zapomnę na długo o tej pozycji. Niestety nie dostałam tego, ale może jest to wina mojego nastawienia? Może zbyt mocno ta autorka kojarzy mi się ze światem magii i czarodziejów? Jednakże oceniając w miarę obiektywnie to bardzo dobra, pouczająca książka. Choć zastanawiam się, czy sięgnęłabym po nią, gdyby napisana była przez nieznaną autorkę. Chyba nie.
