piątek, 26 lipca 2013

Nie do końca trafny wybór

       Joanne Rowling znam oczywiście ze sławnej serii o Harry Potterze, która to jest moją miłością i pasją. To chyba jedne z książek, do których wracałam tak wiele razy, że sama już nie pamiętam dokładnie ile razy je czytałam. O Harrym Potterze jednak przy innej okazji. Dziś interesuje mnie inna powieść autorki.




Trafny wybór” ukazał się w polskich księgarniach w listopadzie 2012 r., jednakże w moje ręce trafił dopiero w marcu 2013 podczas zakupów z mamą. Od tamtej pory książka czekała na mojej półce na swoją chwilę. Jej moment przyszedł dopiero, kiedy opuściłam granice kraju i przyjechałam do mojego drugiego domu w Holandii. 

Tutaj pogoda zwykle bywa idealna do czytania – często pada i jest chłodno, czyli wymarzone warunki by z lekturą zaszyć się w rogu salonu, na wygodnym, wielkim fotelu z kocykiem i herbatką pod bokiem. Nie o tym miało jednak być…

Jeśli chodzi o powieść Rowling muszę powiedzieć, że zaskoczyła mnie, choć niestety nie do końca pozytywnie. Autorka przedstawia nam życie małego miasteczka, w którym niespodziewanie umiera jeden z ważnych członków lokalnej społeczności. Jego śmierć wywołuje falę następstw, która ma wpływ na wielu mieszkańców miasteczka, nawet tych którzy nie byli zbyt mocno związani ze zmarłym. 

Nie można oczywiście powiedzieć, że powieść jest nieciekawa. Autorka wprowadza do fabuły wielu bohaterów, których losy sukcesywnie poznajemy. Ich powiązania ze sobą są czasem zaskakujące i niespodziewane. Jednakże po przeczytaniu tych pięciuset stron wciąż czegoś mi tam brakuje. Jakiegoś elementu, który wprowadził by wartką akcję. Elementu, który motywowałby do poznania zakończenia, do gorączkowego pytania „jak to się skończy”? Niestety nie odnalazłam tam czegoś takiego, a upragnioną wartką akcję dostałam dopiero jakieś pięćdziesiąt stron przed końcem. Choć to zawsze lepsze niż nic. 

Książka w dogłębny sposób przedstawia życie w małym miasteczku oraz mentalność jego mieszkańców. Autorka wspaniale ukazała jak, z pozoru nic nie znaczące działania w przypływie emocji może odmienić życie wielu osób, w sposób jakiego nikt się nie spodziewał. Idealnie także opisane są niuanse lokalnej polityki, która staje się ważniejsza niż problemy zwykłych, szarych ludzi. Oraz skupienie ludzi na własnych problemach i obojętność wobec tego, co ich bezpośrednio nie dotyczy. To przez obojętność właśnie w zakończeniu nie znajdziemy typowego happy endu. Zakończenie pobudza do refleksji i perfekcyjnie pasuje do całej fabuły – nie jest wymarzone, ale pokazuje brutalną rzeczywistość. 

Rowling w tej powieści pokazała właśnie brutalną rzeczywistość. Zdarzenia, których moglibyśmy spodziewać się w codziennym życiu. Postacie, które w swoim postępowaniu kierują się emocjami, marzeniami i swoim interesem. Nie ma tu bezinteresownych bohaterów, którzy poświęcają się dla innych, ani wyraźnych czarnych charakterów. Ludzie są wielobarwni, jak w prawdziwym życiu. Dzięki temu lepiej rozumie się pobudki jakie nimi kierują w konkretnych sytiacjach, a ponad to nie ma postaci, których można jednoznacznie lubić, bądź nie. 

Po „Trafnym wyborze” spodziewałam się czegoś, co zapiera dech w piersi, co zafascynuje mnie prawie jak Potter, co sprawi, że nie zapomnę na długo o tej pozycji. Niestety nie dostałam tego, ale może jest to wina mojego nastawienia? Może zbyt mocno ta autorka kojarzy mi się ze światem magii i czarodziejów? Jednakże oceniając w miarę obiektywnie to bardzo dobra, pouczająca książka. Choć zastanawiam się, czy sięgnęłabym po nią, gdyby napisana była przez nieznaną autorkę. Chyba nie. 

Powrót do nałogu

     Wakacje, wakacje, wakacje! W tym roku, co jest już tradycją od kilku lat, spędzam je u rodziców pod Amsterdamem. 

      Uwielbiam Holandię, od kiedy przyjechałam tu po raz pierwszy jako dziecko. Ten niesamowity klimat ciszy, spokoju i czystości. Wszyscy są uprzejmi, grzeczni i zawsze gotowi pomóc. A przede wszystkim woda - wszędzie pełno kanałów obrośniętych zieloną trawką, z mnóstwem miejsc do odpoczynku, szczególnie z książką. Bardzo lubię tutaj być, dzięki temu zawsze się wyciszam i wracam do Szczecina spokojniejsza i szczęśliwsza. 

       Oczywiście przyjeżdżam tu, co roku nie tylko z powodu pięknych miejsc i wspaniałej atmosfery. Zawsze w grę wchodzi też praca i zakupy ;) Na razie jednak mam sporo wolnego czasu, więc poświęciłam go w dużej mierze na nadrabiane zaległości z literaturą. 

       Ostatnią książkę, którą miałam w rękach przed długą przerwą była powieść Andres'a de la Motte "GEIM". 

     Kolejna książka, po którą sama raczej bym nie sięgnęła. Okłada nie zachwyca i raczej nie zachęca, przynajmniej mnie. Moja decyzja o zapoznaniu się z powieścią motywowana była jedynie rekomendacją koleżanki, która zachwalała pozycję, jako pasjonującą i pełną napięcia. 

      Spodobał mi się bez wątpienia styl autora. Przeplatania losów dwóch bohaterów, których losy ostatecznie się łączą dodaje powieści życia, a czytanie kolejnych rozdziałów staje się ciekawsze. Ponad to zwiększa napięcie, kiedy w najważniejszym dla danego bohatera momencie autor nagle powraca do porzuconego wątku drugiej postaci. 

      Jeśli chodzi o samą fabułę jest ona dość interesująca, choć niezbyt oryginalna. Temat spisku elity na światową skalę poruszany jest w niejednej współczesnej pozycji, choćby u Dana Browna. Tutaj, jak sugeruje tytuł, chodzi o grę. Grę, która z pozoru niewinna i wyjątkowo atrakcyjna okazuje się niebezpieczna i bardziej złożona i skomplikowana niż mogłoby się na pozór wydawać.

   Henrik HP Pettersson to 30-letni kombinator i próżniak, którego życiowe ambicje mogą być śmiało podsumowane jednym zdaniem: być numerem jeden. Jest zadufany w sobie, beznadziejnie impulsywny, a przy tym dręczy go poczucie bycia niedocenianym. Pewnego dnia znajduje telefon komórkowy, który zaprasza go do tajemniczej Gry Alternatywna Rzeczywistość – gry testującej granice między złudzeniem a rzeczywistością. Po wykonaniu testu próbnego HP otrzymuje szereg fascynujących i niebezpiecznych zadań, które są filmowane, a następnie publikowane na liście rankingowej, ocenianej przez zamkniętą społeczność w sieci. Napięcie w grze rośnie, nagrody są coraz cenniejsze, a fani wystawiają mu świetne noty. HP powoli staje się gwiazdą, dlatego podejmuje się coraz bardziej ryzykownych zadań, by tylko pozostać w grze.    Inspektor Rebecca Normén jest jego przeciwieństwem. Kontroluje swoje życie w każdym szczególe i szybko pnie się po szczeblach kariery. Wszystko układałoby się idealnie, gdyby nie anonimowe, niepokojące liściki, które znajduje w swojej szafce. Ktokolwiek je pisze, wie o jej przeszłości więcej, niż powinien. Dlaczego? Czy ktoś się z nią bawi? Podczas gdy gra stopniowo wkracza w życie HP i Rebecki, ich światy nieuchronnie się łączą. Pochłonięty kolejnymi zadaniami HP zaczyna zdawać sobie sprawę, że gra niesie za sobą śmiertelne niebezpieczeństwo.   Kto stoi za tajemniczą rozgrywką?

      Niestety na koniec okazuje się, że nie dostaniemy żadnych właściwie odpowiedzi na pojawiająca się po drodze pytania. Kto kieruje grą? Po co to robi? Czy gra naprawdę jest aż tak skomplikowaną siecią połączeń i powiązań, że nie można jej już powstrzymać? Czy HP i Rebecce udało się naprawdę uwolnić od wpływu gry? Oczywiście ma to związek z faktem, że powieść jest trylogią, więc na możliwe odpowiedzi liczyć możemy dopiero w ostatniej części. Mając również nadzieję, że kolejne dwie części będą trzymać wysoki poziom pierwszej, a zakończenie ciekawie poprowadzonego wątku nie okaże się rozczarowujące i banalne. 

      To, co spodobało mi się w tej pozycji, oprócz efektownie skonstruowanej pogłębiającej napięcie fabuły, to postacie bohaterów. Właściwie sposób ich pokazania przez autora. Mam tu na myśli fakt, że główny bohater, HP, początkowo wzbudza raczej negatywne odczucia. Jest zarozumiały, unika pracy, liczy na szybki i łatwy zarobek, aby móc poświęcać czas na rozrywki. Gdy gra przynosi mu pierwsze negatywne skutki pojawia się wręcz odczuwa się satysfakcję, że dostał to na co zasłużył. Jednak im bardziej poznajemy postać, a gra powoduje coraz większe i poważniejsze konsekwencje, ocena HP się zmienia. Zaczynamy mu współczuć i trzymać kciuki, aby udało mu się odegrać na tych, którzy wciągnęli go w tak wielkie kłopoty. 

      Rozczarowuje jedynie, jak już wspominałam, zakończenie, a raczej jego brak. Zaczynając czytać nie wiedziałam jeszcze, że książka ma kolejne dwie części, dlatego też zaskoczyło mnie właściwie urwanie akcji w najbardziej pasjonującym momencie. 

      W każdym razie czekam na pojawienie się kolejnych części w mojej biblioteczce, aby przekonać się czy dostanę satysfakcjonujące zakończenie na jakie liczę.