środa, 25 czerwca 2014

Rozmarzony początek lata



          Ufff, w końcu mogę powiedzieć, że całe to naukowe szaleństwo już prawie za mną. Wszystkie ważne sprawy załatwione, egzaminy zdane, praca złożona. Zostało jedynie czekać na dzień obrony i studia skończone. W całym tym wirze wydarzeń nawet nie jestem do końca pewna czy się cieszę, czy jednak jest mi przykro. Myślę, że wszystkiego po trochu.. Jednak nie rozmyślam nad tym za dużo, bo w moim przypadku zwykle nic dobrego to nie przynosi.
   
           Właśnie dlatego czytam :) To bez wątpienia najlepszy aspekt tego okresu - znowu mam dużo wolnego czasu. Na tyle by spokojnie usiąść oparta o poduszki, z koktajlem z truskawek w ręku i zagłębić się w powieść. Niestety wybór lektury mam z kolei dość ograniczony. Biblioteki miejskie zamknęły dla mnie swe drzwi, gdyż jestem tuż przed wyprowadzką, a moja prywatna półka mieści pozycje, które już przeczytałam. Zostało niewiele tych, które czekają na swoją kolej. Jedną z nich okazała się być kolejna książka mojego ukochanego autora - Stephen King znowu na tapecie, a konkretnie "Sklepik z marzeniami".


          To malutkie kieszonkowe wydanie leżało na mojej półce już od bardzo dawno. Ciągle czekało na odpowiedni moment. Co więcej dwa razy wcześniej zaczynałam już nawet je czytać, jednak ostatecznie po kilku rozdziałach nie mogłam poczuć tego specyficznego klimatu i Sklepik wracał na półkę zastępowany przez inną książę. Tym razem jednak został ze mną na dłużej, do ostatniej swojej strony. Okazało się, że pomimo dość sennego wstępu powieść, jak można się tego spodziewać po działach Kinga, jest naprawdę na wysokim poziomie i ma to wszystko, co dobra książka mieć powinna. Jest interesująca fabuła, wciągająca w sposób, który kocham najbardziej - tak, że nie można się oderwać i ciągle okłamuje się samego siebie "już ostatni rozdział i kończę". Jest dreszczyk emocji i kropelka niewiedzy przy zakończeniu każdej kolejnej kartki. Są wielowymiarowi bohaterowie, którym w jednej chwili się kibicuje, aby za chwilę okazało się, że nie są oni wcale tacy krystaliczni i idealni. Jest również to specyficzne, kingowskie zakończenie - ze zwyciężającym dobrem, ale bardzo metafizyczne i nieprawdopodobne. 

          "Sklepik z marzeniami" przedstawia krótki okres z życia mieszkańców małego miasteczka. Okres, w którym otwarty zostaje nowy, bardzo kuszący sklep. Sklep, w którym kupić można wyjątkowe towary. Sklep, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Wystarczy pohandlować z eleganckim, uprzejmym właścicielem i zapłacić wynegocjowaną cenę. Jednakże zwykle cenę różniącą się od dosłownego znaczenia tego słowa. Cenę z pozoru niewinną i nikomu nie szkodzącą, ale ostatecznie rozpoczynającą przebieg wydarzeń porównywalny do efektu domina. Warto jednakże również zwrócić uwagę, że w z pozoru fikcyjnej fabule autor zawarł wiele aspektów życia ludzkiego, z którym spotkać możemy się na co dzień. To tak naprawdę, przede wszystkim opowieść o ludzkiej chciwości i zawiści, o drzemiącej w głębi każdego ludzkiego serca zazdrości o drugiego człowieka.  Opowieść o wielkiej chęci posiadania rzeczy wyjątkowych, którymi określamy swoją wartość i które często przysłaniają nam to, co w życiu najważniejsze, wiodąc nas ku upadkowi. To opowieść o tych, którzy gotowi są oddać serce i dusze byleby dostać to, czego wydaje się im, że pragną. Wszystko to w tak klimatycznej i oczarowującej aurze, jaką tylko Stephen King potrafi stworzyć. I mamy prawie 700 stron, od których nie sposób się oderwać.