wtorek, 24 kwietnia 2012

Rozemocjonowana

              I w kolejnej powieści Kinga zamknęłam ostatnią kartkę. Tym razem była to kartka, którą bardzo smutno było mi obrócić. Choć z drugiej strony nie mogłam doczekać się, żeby poznać zakończenie.
              W każdym razie od początku. Myślę, że po tej powieści Stephen King już na pewno zostanie moim ulubionym autorem. Wszystko, co do tej pory czytałam jego autorstwa działa na mnie tak samo - bardzo się emocjonuje i czuję się tak, jakbym to ja była na miejscu głównych bohaterów. Kiedyś, dość już dawno czytałam inną jego dzieło, na które reagowałam podobnie - "To". Bardzo niepozorny tytuł, ale opowieść pełna wrażeń. Choć zakończenie odrobinkę mnie rozczarowało, ale nie o tym tu mowa.

             
                 "Pod kopułą" to historia małego miasteczka, gdzieś w Stanach Zjednoczonych, które żyje sobie spokojnie swoim życiem, nie spodziewając się żadnych nadzwyczajnych wydarzeń. Aż do dnia, kiedy nagle, bez żadnego ostrzeżenia na miasto spada kopuła niewiadomego pochodzenia. Z jednej strony jest jak szkło i właściwie nie wpływa na człowieka w żaden zły sposób - no może oprócz tych, którzy posługują się różnego rodzaju urządzeniami elektronicznymi. Z drugiej zaś materiał, z którego jest utworzony nie jest znany na ziemi i nikt nie wie, co zrobić, aby uwolnić mieszkańców z pod klosza.
                  Dzięki temu, że autor wprowadził do akcji wielu bohaterów, powieść jest niezwykle barwa. Obserwujemy wydarzenia z wielu punktów widzenia - oczami tych dobrych i tych złych. Widzimy ludzi, którzy wiedzą jak niebezpieczne może być pozostawanie w długotrwałym zamknięciu, bez dostępu do świata zewnętrznego. Ludzi, którzy potrafią spojrzeć na to, co się dzieje z dystansu i wiedzą, że trzeba działać, choć jak się okazuje działać za bardzo nie mają jak. Ale przemierzamy też miasto z tymi, którzy wykorzystują zaistniałą sytuację, aby dać upust swoim ukrytym dotąd, ciemnym pożądaniom. Z tymi, którzy czując się, jak ryba w wodzie czerpią korzyści ze strachu ludzi i widzą w panującej sytuacji szansę na wielki sukces oraz możliwość wyeliminowania wszystkiego, co do tej pory stało im na drodze.
                   Ponad to wszystko, już od początku pojawiają się epizody, które zapowiadają, że dojdzie w końcu do takiego wydarzenia, które będzie tragiczne w skutkach dla wszystkich zamkniętych pod kloszem. I faktycznie, im dalej w fabułę tym więcej powiązanych ze sobą wypadków zapowiada koniec z fajerwerkami, że się tak wyrażę. W pewnym momencie nawet poczułam się trochę rozczarowana, bo myślałam, że zakończenie będzie wyglądać tak, że nikt nie przetrwa tego wydarzenia nie z tej ziemi. Nie było to zbyt przyjemnie przeświadczenie, gdyż po pierwsze z reguły nie lubię czytać czegoś, co kończy się prozaicznym "nikt nie przeżył". Zawsze uważała, że takie rozwiązanie akcji jest ze strony autora pójściem na łatwiznę. A po drugie w trakcie czytania bardzo emocjonalnie związałam się z losem kilkunastu bohaterów i myśl, że ich historia skończy się bez happy endu wydawała mi się bardzo przygnębiająca, a nawet nie w porządku wobec mnie, jako czytelnika. Jednak ostatecznie moje oczekiwania zostały spełnione, choć gdybym to ja konstruowała zakończenie troszeczkę bym je jeszcze ulepszyła - a mianowicie winnym zafundowała inną karę niż śmierć ;)
                   W każdym razie spędziłam z tą książką wiele niesamowitych godzin. W końcu to jednak prawie tysiąc stron. Czytałam w dzień, w nocy, na zajęciach. Czytałam zamiast pisać pracę dyplomową. Czytałam, bo działo się tak wiele. Dzięki tej powieści przeżywałam tak silne emocje, jak możliwe, że sami bohaterowie nie czuli.
                    Wystarczającą recenzją ten książki jest fakt, że jak już zamknęłam ją po przeczytaniu ostatniego zdania było mi niewymiernie smutno, że wiem już wszystko i nie ma niczego dalej.
                     Muszę przyznać jedno - King rządzi! Niepodzielnie! :)
                     

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Test e-booków

             Dziś w facebookowym konkursie udało mi się wygrać (jeśli można to tak nazwać) kod, dzięki któremu mam teraz możliwość przez 7 dni darmowo korzystać z bazy e-booków na pewnej stronie internetowej. Co prawda wybór publikacji nie jest zbyt szeroki, ale wygrana to wygrana :)
 
              Do tej pory zawsze wybierałam raczej książki w formie papierowej. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić czytanie, kiedy nie będę mieć w ręku tomu i nie będę słyszeć szelestu kartek. Ponad to w czytaniu PDF-ów drażniące jest to, że co chwila trzeba przesuwać stronę, bo na pełnym ekranie dla mnie osobiście są za małe litery.

               Jednakże z drugiej strony wszyscy chwalą elektroniczne formy książek i są one coraz bardziej popularne, zatem mały test nie zaszkodzi. A z kodem na darmowy dostęp teraz jest na to najlepszy czas.

                Zatem następnym razem wnioski z lektury e-bookowych książek :)

sobota, 14 kwietnia 2012

Kinga ciąg dalszy

            Po lekturze „Skazanych na Shawshank” poczułam, że nie chcę się tak szybko rozstawać z Kingiem. A do tego pisząc ostatniego posta dotarłam do informacji, że opowiadania „Skazani…” wydawana jest teraz, jako część książki „Cztery pory roku”. Właśnie dlatego sięgnęłam po tą lekturę, z nadzieją, że znajdujące się tam opowieść tak samo pasjonujące, jak to, co już przeczytałam.

          
         W „Czterech porach roku” znajdują się, oprócz „Skazanych na Shawshank”, trzy opowiadania. Każde z nich przypisane jest do konkretnej pory roku – stąd tytuł całej publikacji. „Skazani…” figurują w rozdziale wiosna nadziei. Pozostałe zaś to:
ѽ   Lato zepsucia – „Zdolny uczeń”,
ѽ   Jesień niewinności – „Ciało”,
ѽ   Zimowa opowieść – „Metoda oddychania”.
Wszystkie cztery utrzymane są na tym samym, rewelacyjnie wysokim poziomie. Wciągające i świetnie napisane. Wszystkie były tak dobre, że wciąż zastanawiam się, które przypadło mi do gustu najbardziej. Myślę, że jednak „Metoda oddychania”.
Jest to powieść o klubie, w którym spotykają się wykształceni i dystyngowani panowie, aby oprócz spędzania wspólnie czasu, poczytać i opowiadać sobie wzajemnie niesamowite historie. Jednego, zimowego, wigilijnego wieczoru swoją opowieść przedstawia doświadczony lekarz, który w swej praktyce miał do czynienia z wieloma przypadkami i niespodziewanymi wydarzeniami. Jednakże w pamięć najbardziej zapadł mu przypadek młodej kobiety, który przyszła do niego, aby poprowadził jej ciążę. Są to, jednak czasy, kiedy niezamężna kobieta w ciąży nie jest dobrze traktowana przez opinię społeczną. Jednakże kobieta jest zdeterminowana i silna – postanawia urodzić swoje dziecko bez względu na przeszkody. Doktor, by pomóc jej jak tylko umie, uczy ją metody oddychania, którą dziś stosują wszystkie rodzące kobiety. Jednakże wtedy była to zdecydowana nowość, którą większość lekarzy uznawała za śmieszną i niepomocną. I wszystko idzie właściwie dobrze, aż do dnia porodu, kiedy na dworze szalej śnieżyca, a samotna, ciężarna kobieta jedzie do szpitala taksówką.
W tej historii najbardziej poruszyła mnie determinacja i siła młodej, samotnej, ciężarnej kobiety. Pomimo przeciwności i nieprzychylnym jej ludziom nie użala się ona nad sobą, ale pracuje i układa sobie plan na czas, kiedy jej dziecko już przyjdzie na świat. Żyła w społeczeństwie, gdzie samotne kobiety w ciąży dostawały etykietkę „puszczalskich” i niegodnych szacunku. Nikt, zatem, oprócz doktora, nie wyciągnął do niej pomocnej ręki. Zwolniona ją z pracy, kiedy szefowa zauważyła jej ciążę. Wypowiedziano jej mieszkanie, a żeby zdobyć nowe musiała kupić obrączkę w lombardzie i udawać wdowę. Na zakończenie nie ma słodkiego happy endu, jak w romansach, ale prawdziwy, życiowy dramat. Jednak ważne jest odwaga i nadludzkie poświęcenie kobiety, która dla swego dziecka gotowa była poświęcić wszystko. Piękne i zdecydowanie zachęcające do refleksji.
Kolejna opowieść, która bardzo mi się spodobała to „Zdolny uczeń”. Mówi o chłopcu, który wyśledził i postanowił poznać byłego hitlerowca, który pracował w obozach zagłady i przeprowadzał tam różnego rodzaju eksperymenty na więźniach. Ze względu na to, że chłopak jest bardzo zafascynowany hitlerowskimi obozami i wszystkim, co miało tam miejsce postanawia, że nie wyda mężczyzny władzom i policji, jednak pod warunkiem, że ten będzie mu opowiadał o tym, co widział i przeżył podczas pracy w lagrach. Niestety wraz z rozwojem tej dziwnej znajomości sytuacja obu bohaterów bardzo się kompiluje. I niestety nie są to jedynie takie problemy, jak słabe oceny chłopca, czy fałszowanie jego świadectw szkolnych, ale powtarzające się koszmary i inne straszne konsekwencje natury psychicznej.
Zakończenie również nie ma nic wspólnego ze radością i szczęściem. Jednak cała opowieść porusza i pokazuje, że tematy przesiąknięte złem, nawet, jeśli jedyna styczność jaką się z nimi ma to słuchanie zwierzeń starego człowieka, nie pozostają bez wpływu na psychikę i postrzeganie świata przez młodego człowieka. W każdym razie na pewno warte przeczytania.
Ostatnią powieścią jest „Ciało” – historia opowiadana przez znanego autora książek, który w dzieciństwie, wraz z trójką najlepszych kolegów postanowił się wybrać na wyprawę, której uwieńczeniem ma być odnalezienie ciała niedawno zmarłego chłopca. Został on zbity przez pociąg, a jego martwego ciała jeszcze nie odnaleziono. Dlatego też chłopcy postanawiają, że to oni znajdą ciało, zawiadomią policję i zgarną nagrodę. Nie wszystko idzie jednak zgodnie z planem chłopców.
Opowieść skupia się bardziej na przeżyciach z samej podróży, którą bohaterowie odbyli, aby w końcu dotrzeć w miejsce, gdzie leżał martwy chłopiec. A właściwie na przeżyciach samego narratora.
To opowiadanie chyba najmniej przypadło mi do gustu, choć odnalazłam tam rozważanie, z którym nie mogłam się nie zgodzić. Dotyczyło ono zwierzania się innym ze swoich najintymniejszych myśli, a przede wszystkim strachów i obaw.
„O najważniejszych sprawach najtrudniej opowiedzieć, ponieważ słowa pomniejszają je. Trudno sprawić, by obcy zaczęli cenić to, co jest dla ciebie najważniejsze.”
Cała publikacja ostatecznie zasługuje na najwyższą ocenę. Jest genialnie napisana, porusza wiele ważnych tematów, a przede wszystkim prezentuje wspaniałe, zaskakujące historie. Z każdą przeczytaną stroną coraz mocniej zakochiwałam się w twórczości Kinga. I myślę, że to nie będzie ostatnia jego książka, po którą sięgnę.