sobota, 14 kwietnia 2012

Kinga ciąg dalszy

            Po lekturze „Skazanych na Shawshank” poczułam, że nie chcę się tak szybko rozstawać z Kingiem. A do tego pisząc ostatniego posta dotarłam do informacji, że opowiadania „Skazani…” wydawana jest teraz, jako część książki „Cztery pory roku”. Właśnie dlatego sięgnęłam po tą lekturę, z nadzieją, że znajdujące się tam opowieść tak samo pasjonujące, jak to, co już przeczytałam.

          
         W „Czterech porach roku” znajdują się, oprócz „Skazanych na Shawshank”, trzy opowiadania. Każde z nich przypisane jest do konkretnej pory roku – stąd tytuł całej publikacji. „Skazani…” figurują w rozdziale wiosna nadziei. Pozostałe zaś to:
ѽ   Lato zepsucia – „Zdolny uczeń”,
ѽ   Jesień niewinności – „Ciało”,
ѽ   Zimowa opowieść – „Metoda oddychania”.
Wszystkie cztery utrzymane są na tym samym, rewelacyjnie wysokim poziomie. Wciągające i świetnie napisane. Wszystkie były tak dobre, że wciąż zastanawiam się, które przypadło mi do gustu najbardziej. Myślę, że jednak „Metoda oddychania”.
Jest to powieść o klubie, w którym spotykają się wykształceni i dystyngowani panowie, aby oprócz spędzania wspólnie czasu, poczytać i opowiadać sobie wzajemnie niesamowite historie. Jednego, zimowego, wigilijnego wieczoru swoją opowieść przedstawia doświadczony lekarz, który w swej praktyce miał do czynienia z wieloma przypadkami i niespodziewanymi wydarzeniami. Jednakże w pamięć najbardziej zapadł mu przypadek młodej kobiety, który przyszła do niego, aby poprowadził jej ciążę. Są to, jednak czasy, kiedy niezamężna kobieta w ciąży nie jest dobrze traktowana przez opinię społeczną. Jednakże kobieta jest zdeterminowana i silna – postanawia urodzić swoje dziecko bez względu na przeszkody. Doktor, by pomóc jej jak tylko umie, uczy ją metody oddychania, którą dziś stosują wszystkie rodzące kobiety. Jednakże wtedy była to zdecydowana nowość, którą większość lekarzy uznawała za śmieszną i niepomocną. I wszystko idzie właściwie dobrze, aż do dnia porodu, kiedy na dworze szalej śnieżyca, a samotna, ciężarna kobieta jedzie do szpitala taksówką.
W tej historii najbardziej poruszyła mnie determinacja i siła młodej, samotnej, ciężarnej kobiety. Pomimo przeciwności i nieprzychylnym jej ludziom nie użala się ona nad sobą, ale pracuje i układa sobie plan na czas, kiedy jej dziecko już przyjdzie na świat. Żyła w społeczeństwie, gdzie samotne kobiety w ciąży dostawały etykietkę „puszczalskich” i niegodnych szacunku. Nikt, zatem, oprócz doktora, nie wyciągnął do niej pomocnej ręki. Zwolniona ją z pracy, kiedy szefowa zauważyła jej ciążę. Wypowiedziano jej mieszkanie, a żeby zdobyć nowe musiała kupić obrączkę w lombardzie i udawać wdowę. Na zakończenie nie ma słodkiego happy endu, jak w romansach, ale prawdziwy, życiowy dramat. Jednak ważne jest odwaga i nadludzkie poświęcenie kobiety, która dla swego dziecka gotowa była poświęcić wszystko. Piękne i zdecydowanie zachęcające do refleksji.
Kolejna opowieść, która bardzo mi się spodobała to „Zdolny uczeń”. Mówi o chłopcu, który wyśledził i postanowił poznać byłego hitlerowca, który pracował w obozach zagłady i przeprowadzał tam różnego rodzaju eksperymenty na więźniach. Ze względu na to, że chłopak jest bardzo zafascynowany hitlerowskimi obozami i wszystkim, co miało tam miejsce postanawia, że nie wyda mężczyzny władzom i policji, jednak pod warunkiem, że ten będzie mu opowiadał o tym, co widział i przeżył podczas pracy w lagrach. Niestety wraz z rozwojem tej dziwnej znajomości sytuacja obu bohaterów bardzo się kompiluje. I niestety nie są to jedynie takie problemy, jak słabe oceny chłopca, czy fałszowanie jego świadectw szkolnych, ale powtarzające się koszmary i inne straszne konsekwencje natury psychicznej.
Zakończenie również nie ma nic wspólnego ze radością i szczęściem. Jednak cała opowieść porusza i pokazuje, że tematy przesiąknięte złem, nawet, jeśli jedyna styczność jaką się z nimi ma to słuchanie zwierzeń starego człowieka, nie pozostają bez wpływu na psychikę i postrzeganie świata przez młodego człowieka. W każdym razie na pewno warte przeczytania.
Ostatnią powieścią jest „Ciało” – historia opowiadana przez znanego autora książek, który w dzieciństwie, wraz z trójką najlepszych kolegów postanowił się wybrać na wyprawę, której uwieńczeniem ma być odnalezienie ciała niedawno zmarłego chłopca. Został on zbity przez pociąg, a jego martwego ciała jeszcze nie odnaleziono. Dlatego też chłopcy postanawiają, że to oni znajdą ciało, zawiadomią policję i zgarną nagrodę. Nie wszystko idzie jednak zgodnie z planem chłopców.
Opowieść skupia się bardziej na przeżyciach z samej podróży, którą bohaterowie odbyli, aby w końcu dotrzeć w miejsce, gdzie leżał martwy chłopiec. A właściwie na przeżyciach samego narratora.
To opowiadanie chyba najmniej przypadło mi do gustu, choć odnalazłam tam rozważanie, z którym nie mogłam się nie zgodzić. Dotyczyło ono zwierzania się innym ze swoich najintymniejszych myśli, a przede wszystkim strachów i obaw.
„O najważniejszych sprawach najtrudniej opowiedzieć, ponieważ słowa pomniejszają je. Trudno sprawić, by obcy zaczęli cenić to, co jest dla ciebie najważniejsze.”
Cała publikacja ostatecznie zasługuje na najwyższą ocenę. Jest genialnie napisana, porusza wiele ważnych tematów, a przede wszystkim prezentuje wspaniałe, zaskakujące historie. Z każdą przeczytaną stroną coraz mocniej zakochiwałam się w twórczości Kinga. I myślę, że to nie będzie ostatnia jego książka, po którą sięgnę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz