środa, 30 kwietnia 2014

Wielkanocna chwila wytchnienia



      Im bliżej końca roku akademickiego tym mniej mam czasu na cokolwiek innego niż pisanie. Poświęcam każdy dzień na osiągnięcie celu - napisanie pracy magisterskiej i zakończenie przygody ze studiami w Szczecinie. Małymi krokami, ale codziennie jestem coraz bliżej. Niestety wszystko ma swoją cenę - nawet jak mam wolną chwilę muszę zająć się innymi przyziemnymi rzeczami jak sprzątanie, gotowanie itp. Poza tym treningi przez półtorej godziny dziennie, no i trochę czasu dla mojego W. To wszystko razem sprawia, że nie mam kiedy spokojnie usiąść z książką i zapomnieć o wszystkim. 

       Przerwa wielkanocna też nie była w zasadzie dla mnie przerwą. Obowiązki w domu rodzinnym, praca i treningi - tak wyglądał każdy dzień. Dopiero w dzień Wielkanocy uznałam, że zasłużyłam na chwilę odpoczynku i relaksu, a książka w moich rękach znalazła się zupełnie przypadkiem. Nie planowałam bowiem zbyt wiele czasu wolnego, więc nie zabrałam ze sobą nic do przeczytania, jedynie książki potrzebne do analizy tematu magisterki. Jednak moja Mama okazała się być wyjątkowo pomocna w tym względzie i kupiła w jednej z księgarni powieść kryminalną. Oczywiście kupiła ją dla siebie, ale kiedy przyniosła ją by mi się pochwalić uznałam, że warto przejrzeć kilka stron by przekonać się z czym mam do czynienia. Jak można się było spodziewać kilka kartek zmieniło się w kilkadziesiąt, a potem w kilkaset. Nie oderwała się od powieści aż do poniedziałku wieczorem - po pierwsze dlatego, że akcja była bardzo interesująca, a po drugie dlatego, że moja Mama mieszka za granicą, więc musiałam oddać jej książkę we wtorek z rana, przed wyjazdem.

         Te dwa dni z nosem w zadrukowanych kartkach przypomniały mi jak bardzo za tym tęsknie, jak brakuje mi zapachu i szelestu przerzucanych stron i tego dreszczyku niepewności co będzie dalej. I przede wszystkim tego uczucia, kiedy czytasz i rzeczywistość wokół przestaje istnieć, problemy przestają się liczyć, ważne jest tylko, co zrobi bohater, co się z nim stanie, do jakiego zakończenia to doprowadzi. No cóż, powtarzam sobie od tamtego momentu, że jeszcze dwa miesiące i będę miała więcej czasu dla siebie i żeby móc wrócić do tego.

         W każdym razie powieść - to sensacyjno-kryminalna historia brytyjskiego autora Lee Childa'a, z którego twórczością nie miała do tej pory przyjemności się zetknąć. "POZIOM ŚMIERCI" jak się okazało jest częścią luźno powiązanego ze sobą cyklu, który łączy w całość osoba bohatera - Jack Reacher. To były major żandarmerii wojskowej, który skończył już swoją służbę dla kraju i postanowił zakosztować odrobinę prawdziwej wolności. Wolności, która oznacza dla niego nieskrępowaną możliwość podróżowania tam gdzie chce i kiedy chce, bez przywiązywania się do jakiegokolwiek miejsca i ludzi. 


        Spontanicznie rozpoczyna on swoją przygodę od odwiedzenia małego miasteczka, w którym, jak głoszą słuchy, zakończył swoje życie znany bluesowy wykonawca, którego twórczością interesował się Reacher. Niestety miła podróż już na samym początku idzie w złym kierunku - Jack zostaje aresztowany przej miejscową policję, która podejrzewa go o popełnienie brutalnego morderstwa. Dość szybko bohater udowadnia, że jest niewinny i nie ma zupełnie związku z zaistniałą sytuacją. Sam jednak zostaje zaskoczony, że ma więcej związku z wydarzeniami niż mógłby się spodziewać. Z każdą chwilą pojawiają się nowe okoliczności, a morderstwo okazuje się być szczytem góry lodowej, skrywającej gigantyczną tajemnicę na skalę międzynarodową. Do tego morderstwo w miasteczku, które z pozoru wydaje się być spokojne i dobrze prosperujące, jednak po bliższym spojrzeniu zbyt spokojne, zbyt idealne i zbyt czyste.A Jack Reacher wbrew swoim początkowym założeniom zostaje jednym z niewielu, którzy mogą doprowadzić do rozwiązania tej skomplikowanej sprawy. 

       Książka napisana w sposób, który zasługuje na jak najwyższą ocenę. świetna fabuła, trzymająca w napięciu akcja, a całość utrzymana na dobrym poziomie. Zaczyna się obiecująco i zakończenie również nie rozczarowuje, a wręcz podsyca do sięgnięcia do kolejnej powieści o Jacku Reacherze. Książka w stylu, który lubię, a do tego napisana tak, że kończąc rozdział ciężko jest zrobić sobie przerwę przed rozpoczęciem kolejnego, a to dla mnie wyjątkowo ważne we wszystkim, co czytam. Podsumowując cieszę się, że to akurat ta powieść trafiła w moje ręce i pozwoliła mi zrelaksować się w te dwa krótkie dni mojego resetu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz