wtorek, 29 lipca 2014

Pierwsze spotkanie z Christie



     Ostatnie tygodnie to było istne szaleństwo, same ważne sprawy do załatwienia. Obrona pracy i koniec studiów. Przygotowania do wyjazdu, pakowanie, ciągłe podróże do Szczecina i powroty do domu. Wyprowadzka przyniosła ze sobą również pożegnanie z miejskimi bibliotekami, których brakować będzie mi bardzo. W podróżach zatem towarzyszyć mi musiały książki pożyczone od rodziny. Pierwszą z nich ściągnęłam z półki dziewczyny Brata. Wybór był prosty, gdyż wśród samych hiszpańskojęzycznych pozycji tylko kryminał Agathy Christie okazał się być po polsku. 


     Wiele razy natrafiałam w bibliotekach na książki tej brytyjskiej autorki, co zresztą nie było trudne, gdyż jako znana ze swoich kryminalnych powieści wydała ich dość dużo. Każdy, kto żyje za pan brat z literaturą kojarzy choćby tytuł "Morderstwo w Orient Expressie", nawet jeśli nigdy się z nim nie zapoznał (jak na przykład ja). Muszę jednak przyznać, że ani wtedy ani teraz do Christie mnie nie ciągnęło. Lubię powieści kryminalne, pełne intryg, tajemnic i niespodziewanych zwrotów akcji, jednakże z jakiegoś nawet mi nie znanego powodu akurat do tej pisarki podchodziłam z rezerwą i zapoznanie się z jej twórczością i stylem wciąż odkładałam na później. 

     Gdy, więc zabrałam z półki Angeliki powieść "Kot wśród gołębi" wcale nie czułam tych emocji, jaki zwykle budzi we mnie rozpoczynanie nowej książki. Dwa króciutkie rozdziały czytałam cały dzień, gdyż co chwila odkładałam czytanie aby zrobić coś innego. Dopiero w chwili samotności, w podróży, naprawdę poczułam zainteresowanie fabułą. I cóż mogę powiedzieć - dałabym powieści Christie 7/10. 


     Książka opowiada właściwie historię diamentów stanowiących własność szejka jednego z islamskich państw, które chyli się ku rewolucji. Monarcha zdając sobie sprawę z sytuacji i zbliżającej się dla niego klęski przekazuje drogocenne klejnoty zaufanemu przyjacielowi, brytyjskiemu pilotowi z poleceniem przewiezienia ich do Anglii. Ten początkowo chce szukać rady i pomocy u siostry, która wraz z córką przebywa w owym państwie na zdrowotnym urlopie. Jednakże nie zastając jej w hotelowym pokoju zostawia jej wiadomość o późniejszym spotkaniu licząc, że wtedy rozwiąże problem skarbu. Niestety do spotkania nie dochodzi, gdyż siostra i siostrzenica zostają po powrocie natychmiastowo ewakuowane z kraju z obawy przed rewolucją. Dziewczynka po powrocie do kraju rozpoczyna naukę w jednej z prywatnych, brytyjskich szkół dla dziewcząt, bardzo zresztą prestiżowej i z wieloletnimi tradycjami. W tym roku jednak naukę i ustalony grafik zakłóca zamordowanie jednej z nauczycielek. Policja tkwi w martwym punkcie, a dyrektorka zabiega o nie nagłaśnianie sprawy z obawy przed utratą jej renomy. Niestety po jednym morderstwie przychodzi następne i kolejne. Szkoła traci renomę i kadrę, a śledztwo wcale nie posuwa się na przód. Okazuje się, że klejnoty islamskiego szejka tylko po części mają związek wydarzeniami. Niemniej jednak szuka ich wiele osób, a kiedy w końcu komuś się udaje nie jest to osobą, której byśmy oczekiwali. 

     Na pewno plusem jest interesująca fabuła oraz istnienie dwóch początkowo odrębnych wątków, które w kluczowym momencie łączą się ze sobą, co dodaje pikanterii toczącej się akcji. Ciekawe postacie i miejsce akcji. Dość przyjemne dla czytelnika jest również fakt, że autorka przedstawia historię z perspektywy wielu bohaterów, w zależności od miejsca akcji. Nie skupia się na dwóch/trzech najważniejszych. To pozwala do końca trzymać czytelnika w niepewności, co do rozwiązania akcji, gdyż nie wszystkie tajemnice zostają odkrywane. Bez wątpienia napisana lekko przez co, czyta się przyjemnie i szybko. Fabuła nie jest rozlazła i nie zawiera niepotrzebnych rozważań autorki, niezwiązanych z akcją i odciągających od dziejących się wydarzeń. Co do minusów, z przykrością muszę stwierdzić, że pomimo pierwszego spotkania z twórczością autorki powieść od samego początku była dla mnie dość przewidywalna i schematyczna. Możliwe iż ma to związek z faktem, że przeczytałam już znaczną ilość kryminałów, które jednak, mimo różnych autorów, powtarzają z góry ustalony szkic. W każdym razie w "Kot wśród gołębi" nie zaskoczyło mnie zupełnie nic, może jedynie z małym wyjątkiem dotyczącym jednej z uczennic. Był to jednak wątek nie aż tak mocno związany z przebiegiem całej akcji. 

     Książka warta przeczytania. Może nie pokochałam dzięki niej twórczości Agathy Christie, ale na pewno poświęcę chwilę na zapoznanie się z innymi jej pozycjami, choćby po to, by przekonać się, czy zachowuje swój styl w pozostałych książkach. Kto wie, może inny tytuł okaże się być dla mnie bardziej porywający. Nie można też zapominać o lekkości i przyjemności z jaką mimo wszystko czytało mi się ową pozycję. Zdecydowanie dla relaksu w wolne, weekendowe popołudnie jest to pozycja idealna. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz