Nowy rok - przyznam, że czekałam na niego z wytęsknieniem, bo końcówka starego nie należała do najlepszych w moim życiu. Trzymam więc kciuki, że ten będzie lepszy od poprzedniego. Oczywiście wiem, że aby tak się stało sama też muszę dopomóc szczęściu, dlatego też tym razem (pierwszy raz od wielu lat) ustaliłam sobie kilka noworocznych postanowień. Jedno z nich dotyczy również mojego zaczytania - mianowicie zamierzam przeczytać w tym roku 52 książki,czyli mniej więcej 1 książkę na każdy tydzień, przy czym objętość książki nie ma tu znaczenia. Przyznam, że zainspirowało mnie wydarzenie na Facebooku i postanowiłam podjąć to wyzwanie. Jak na razie idzie mi całkiem przyzwoicie, jednakże nim zacznę przedstawiać tu moje postępy w realizacji owego zadania mam do nadrobienia jeszcze kilka pozycji z grudnia poprzedniego roku.
Mniej więcej w połowie października zakończyłam czytanie jednej z powieści Olivera Bowdena "Assassin's Creed: Porzuceni".
Miesiąc przed rozpoczęciem czytania nie miałam nawet pojęcia o istnieniu owego autora i książek o owym tytule. Assassin's Creed kojarzyło mi się jedynie z serią gier wideo, której wielkim fanem jest mój W. Od tego właśnie się zaczęło - obserwowałam czasem kątem oka jak gra i słuchałam jego entuzjastycznych opowieści. W końcu wymógł na mnie obietnicę, że spróbuje również zagrać, aby przekonać się jak genialna jest owa seria gier. Dodam, że jestem prawie równie wielką fanką grania na konsolach, co czytania, więc postanowiłam dać grze szansę. Mniej więcej 10h później Assassin Creed został moją kolejną wielką miłością ze świata gier, tuż obok God of War. Porzuciłam wtedy czytanie na dłuugie dni, a każdą wolną chwilę spędzałam przed konsolą. Grając któregoś popołudnia w część trzecią usłyszałam od W. właśnie o książkach stworzonych w oparciu o gry. Już następnego dnia wyszukałam odpowiednią część i zaczęłam czytać.
Książka okazała się być rewelacyjna. Zapewne na moją ocenę wpływ ma również fascynacja grą, ale sądzę, że dla tych którzy jedynie przeczytają będzie ona równie wartościowa. Ważne jest, że nie dotyczy ona właściwie bezpośrednio gry - historia bohatera zaczyna się od jego dzieciństwa, a w grze poznajemy go dopiero jako dorosłego mężczyznę.
Młody Haytham wychowuje się w dość zamożnej angielskiej rodzinie, a jego życie upływa dość beztrosko, aż do momentu, kiedy w środku nocy na rodzinny dom ktoś napada. Chłopak jest świadkiem morderstwa swego ojca i porwania starszej siostry. Matka doznaje szoku na skutego owego zdarzenia, więc powierza opiekę nad synem przyjacielowi rodziny, który nie tylko bierze go pod swoje skrzydła, ale obiecuje pomóc wytropić zabójców ojca i odnaleźć porwaną siostrę. Młody Haytham wychowuje się w tradycji Zakonu Templariuszy, którego jego nowy opiekun jest członkiem. Z czasem zaczyna wykonywać dla Zakonu wiele ważnych zadań, jednak przez lata nie ustaje w realizowaniu swojego najważniejszego celu - odkryciu prawdy na temat wydarzeń nocy z dzieciństwa. Wiedziony rozkazami Zakonu trafia, już jako wysokiej rangi mistrz, do Ameryki, gdzie właśnie toczy się wojna o Nowy Świat. Pracuje tam nad założeniem nowej komórki Zakonu, jak również odnalezieniem ważnego, starożytnego artefaktu. W czasie pobytu zakochuje się w Indiance i na jakiś czas porzuca swoje obowiązki, jednakże gdy dowiaduje się, że odkryto nowe tropy w sprawie jego siostry porzuca wszystko i wraca do Europy, nie będąc świadomym, iż urodził mu się syn. Po rozwiązaniu tajemnicy morderstwa ojca i odnalezieniu siostry wraca do Ameryki, mimo iż od tamtej pory zmienia się dla niego wszystko.
Książka pisana jest w formie pamiętnika Haythama pomija, więc wiele wątków dotyczących jego syna, które z kolei poruszone były w grze. Jednakże cała historia jest fascynująca i godna uwagi. Czyta się ją lekko, przyjemnie i bardzo szybko. Autor zadbał o zaskakujące i trzymające w napięciu momenty. Pomimo, iż "Assassin's Creed" jest serią powieści właściwie każda dotyczy innego bohatera - łączy ich jedynie to, iż byli w jednym Bractwie, bądź, jak Haytham, być w nim powinni. Dlatego też, po dniach spędzonych z kilkoma tomami "Zakochanych", przyjemnie dla mnie było spędzić czas z książką, która daje mi na zakończenie wszystkie potrzebne odpowiedzi.
Nie darowałabym sobie oczywiście porzucenia tej serii, zatem na pewno powrócę jeszcze do Assassina. Z nadzieją, że pozostałe tom będą równie dobre jak ten.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz