Niestety, okazało się, że moje poszukiwania były tak naprawdę bez celowe. Dlaczego? Po kilku przeczytanych rozdziałach doszłam do wniosku, że nie czuję stylu i klimatu Sapkowskiego. Byłam tak znudzona, jak już dawno nie zdarzyło mi się być przy czytaniu. Myślę, że winę za to ponosi głównie fakt, że za dużo w Wiedźminie opisów walki i potworów, których nazwy niewiele mi mówiły.
Dużym minusem był jeszcze brak akcji, jako takiej. Mam na myśli spójną fabułę, z którą do czynienia miałam w Gildii Magów. Tutaj, choć w teorii cała historia odnosi się do wiedźmia, to jednak każdy rozpoczynany rozdział tyczy się innej przygody w jego życiu, w której to zabija kolejnego potwora, bądź uwalnia damę z opresji.
Nie mówię oczywiście, że jest to literatura z rodzaju tych kiepskich. To raczej ja nie poczułam klimatu i nie polubiłam się ze stylem Sapkowskiego. I choć kilka razy próbowałam zmusić się do doczytania do końca, w końcu musiałam się jednak poddać. Od początku założenia tego bloga nie zdarzyło mi się sięgnąć po jakąś publikację i porzucić ją w połowie. Dla dobra, jednak mego jesiennego samopoczucia uznałam, że lepiej będzie sięgnąć po coś, co zainteresuje mnie bardziej niż, w gruncie rzeczy smutne losy Geralta wiedźmina. Sapkowski zaś raczej już nie zagości na mojej półce z książkami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz