Nastał chyba najmniej przyjemny okres w życiu każdego studenta - sesja. Dzieciaki w szkołach mają ferie i wyjeżdżają na narty, a na uczelniach wykładowcy mszczą się za studenckie lenistwo i nie jeden pewnie żałuje, że wybierał imprezy zamiast obecności na zajęciach.
W mojej studenckiej karierze miewałam już bardziej hardcorowe sesje niż ta obecna, ale 7 lutego egzamin, przed którym najpilniejsi drżą z przerażenia. Także na nadmiar wolnego czasu narzekać nie mogę. Tak, więc moje skromne recenzje ostatnio przeczytanych książek będą musiały jeszcze trochę poczekać. A uzbierały się już trzy pozycje, ale cóż...
Dziś, chyba dla pocieszenia mego stęsknionego do czytania serca, jeden z facebook'owych fanpag'ów dodał artykuł o niezwykłych bibliotekach świata. Mogłam, więc choć przez chwilę nacieszyć oczy, a ponad to dowiedziałam się, że co roku spędzam wakacje obok niezwykle klimatycznej biblioteki. Na myśli mam oczywiście Amsterdam i wielki zbiór książek, który stanowi część Rijksmuseum.
Poza holenderskim cudem, w którym mogłabym zamieszkać i nie wychodzić stamtąd już nigdy, wielkie wrażenie zrobiły na mnie też biblioteki francuska i egipska.
Site Richelieu w Paryżu we Francji - istniejąca od 1382 roku.
Biblioteca Alexandria w Aleksandrii w Egipcie - zbudowana w 2002 r. w celu upamiętnienia starożytnej biblioteki, która spłonęła w I r. p.n.e.
Rozczuliła mnie też biblioteka w Bangkoku, w jednej z najbiedniejszych dzielnic, która zbudowana została w całości z materiałów pochodzących z recyklingu. Jest tak maleńka, ale to niesamowite, że nawet w takich zakątkach świata może powstać coś, co cieszy oko i zaspokaja czytelniczy głód.
No i oglądanie książek na zdjęciach będzie musiało mi wystarczyć, przynajmniej do 7 lutego i ostatniego egzaminu, który mam nadzieję powiedzie się bez nieoczekiwanych wpadek, dzięki czemu będę mogła spokojnie rozpocząć ferie i nadrobić braki w literaturze.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz