Nie spodziewałam się, że powiem to tak szybko, ale tęsknie za czasem studiów. A właściwie tęsknie za wolnym czasem, kiedy mogłam usiąść i poczytać, a potem spokojnie o tym napisać.Teraz pracuje na dwa etaty, a mój wolny dzień, kiedy w końcu taki się zdarzy, poświęcam na obowiązki, które nagromadziły się w trakcie tygodnia. Chwytam, więc każdą małą chwilę i czytam.
Ostatnimi czasy wybieram tytuły zupełnie przypadkowo - odpalam czytnik, przeszukuje listę e-booków i klikam na pierwszy tytuł, który wydaje mi się interesujący. Na tej właśnie liście znalazło się "Na końcu tęczy" Ceceilii Ahern, które znane obecnie pod innym tytułem - "Love, Rosie".
Gdy zaczynałam czytać, a właściwie nawet po zakończeniu nie byłam świadoma, że za chwilę odnajdę w Internecie informacje na temat ekranizacji, tak samo jak tego, że autorka napisała również "PS. Kocham cię", co akurat jest winą mojej kiepskiej pamięci do nazwisk. Czytałam, więc zupełnie nieświadoma na jaki rodzaj książki trafiłam. Warto dodać, że "PS..." należy do moich ukochanych książek, nawet mimo tego, że czytając za każdym razem jestem rozdrażniona faktem, że mąż bohaterki umiera. Właściwie podobne odczucia miałam czytając "Love, Rosie" - ileż razy byłam poirytowana rozwojem wydarzeń. Ta huśtawka, kiedy myślisz, że już za chwile dostaniesz to, na co czekasz, ale jednak nie, jednak sprawy ułożyły się inaczej. Doprowadzało mnie to do szału, ale jednocześnie sprawiło, że książka okazała się niesamowita.
Opowiada ona historię dwójki przyjaciół - Rosie i Alexa, którzy znają się od dzieciństwa. Wspólnie przeżywają szkolne wzloty i upadki, miłości i złamane serca. Razem świętują urodziny i wpadają w kłopoty, gdy zbawa zbyt mocno ich poniesie. Bywają chwile, gdy nie mają dla siebie czasu przez wiele dni, mimo to trwają w przyjaźni stając się sobie coraz bliżsi. Pewnego dnia, tuż przed końcem szkoły średniej okazuje się, że Alex musi wyprowadzić się z rodziną do Nowego Jorku - na inny kontynent, miliony mil z dala od najlepszej przyjaciółki. Po początkowym buncie i niezadowoleniu nastolatków uznają oni, że po Rosi pójdzie na studia w Nowym Jorku, bo zawsze o tym marzyła, a dzięki temu będą mogli być znowu razem. Niestety los pisze inny scenariusz - z powodu nieobecności Alexa na balu maturalnym Rosi wybiera się z jednym z kolegów, a kilka tygodni później okazuje się, że przez "przygodę" na owym balu dziewczyna nie może wyjechać gdziekolwiek, gdyż jest w ciąży, Ojciec dziecka zostawia ją bez wsparcia, zostaje jej więc pozostać w domu rodziców i jakoś ułożyć sobie życie,
Przez lata w życiu bohaterów zmienia się wszystko - Ona wychodzi za mąż, on się żeni. Ją zdradza mąż, Jemu rodzi się syn. Ona przechodzi rozwód, On kryzys z żoną. Ona postanawia nadrobić stracone szkolne lata i dostaje prace marzeń w hotelu, a On staje się znanym i szanowanym lekarzem. Nie zmienia się tylko jedno - pomimo wzlotów i upadków wciąż pozostają przyjaciółmi. Pojawiają się u nich też chwile, kiedy uświadamiają sobie, że to co czują do siebie to coś więcej, niż tylko przyjaźń. Niestety nie zdarza im się to w tym samym momencie, więc rozmijają się w tej miłości i nadal trwają w przyjaźni prowadząc własne życia. Dopiero po wielu latach, odchowaniu dzieci, kiedy oboje zostają samotni z powodu rozwodów, a ich życie staje się na tyle stateczne, że mają czas by zatrzymać się i pomyśleć nad nim, uświadamiają sobie, że brakuje im drugiej połówki, która zawsze była na wyciągnięcie ręki.
Fabuła , więc mogę rzec, że była świetna i urzekająca. Początkowo drażniła mnie konstrukcja powieści, nie jest bowiem napisana jak większość książek - nie ma narratora i opisów. Jest to zbiór listów, e-maili i innych wiadomości w formie pisanej, które główna bohaterka wymieniała z Alexem i członkami swojej rodziny. Ciężko, więc przyzwyczaić się do takiej relacji, szczególnie, że czasem w kolejnym liście nie wyjaśnia się, co zdarzayło się w czasie, jaki minął od ostatniego. Trzeba więc czytać między wierszami. Jednak po dłużej chwili taki sposób pisania zaczyna być interesujący i nie powoduje, żadnych problemów w odbiorze książki.
Teraz pozostaje mi tylko poczekać i przekonać się, czy ekranizacja okaże się choć w połowie tak dobra jak powieść oraz czy nie zmienią wielu głównych faktów, jak to miało miejsce w przypadku ekranizacji "PS. Kocham Cię".
Przez lata w życiu bohaterów zmienia się wszystko - Ona wychodzi za mąż, on się żeni. Ją zdradza mąż, Jemu rodzi się syn. Ona przechodzi rozwód, On kryzys z żoną. Ona postanawia nadrobić stracone szkolne lata i dostaje prace marzeń w hotelu, a On staje się znanym i szanowanym lekarzem. Nie zmienia się tylko jedno - pomimo wzlotów i upadków wciąż pozostają przyjaciółmi. Pojawiają się u nich też chwile, kiedy uświadamiają sobie, że to co czują do siebie to coś więcej, niż tylko przyjaźń. Niestety nie zdarza im się to w tym samym momencie, więc rozmijają się w tej miłości i nadal trwają w przyjaźni prowadząc własne życia. Dopiero po wielu latach, odchowaniu dzieci, kiedy oboje zostają samotni z powodu rozwodów, a ich życie staje się na tyle stateczne, że mają czas by zatrzymać się i pomyśleć nad nim, uświadamiają sobie, że brakuje im drugiej połówki, która zawsze była na wyciągnięcie ręki.
Fabuła , więc mogę rzec, że była świetna i urzekająca. Początkowo drażniła mnie konstrukcja powieści, nie jest bowiem napisana jak większość książek - nie ma narratora i opisów. Jest to zbiór listów, e-maili i innych wiadomości w formie pisanej, które główna bohaterka wymieniała z Alexem i członkami swojej rodziny. Ciężko, więc przyzwyczaić się do takiej relacji, szczególnie, że czasem w kolejnym liście nie wyjaśnia się, co zdarzayło się w czasie, jaki minął od ostatniego. Trzeba więc czytać między wierszami. Jednak po dłużej chwili taki sposób pisania zaczyna być interesujący i nie powoduje, żadnych problemów w odbiorze książki.
Teraz pozostaje mi tylko poczekać i przekonać się, czy ekranizacja okaże się choć w połowie tak dobra jak powieść oraz czy nie zmienią wielu głównych faktów, jak to miało miejsce w przypadku ekranizacji "PS. Kocham Cię".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz