Ostatnimi czasy bardzo często zdarza mi się, podczas wybierania kolejnej pozycji do przeczytania, trafić na powieści, które składają się z kilku tomów. Gdy przyjechałam do Anglii zaczęłam przeszukiwać Internet w poszukiwaniu elektronicznych wydań książek. Gdy tylko udawało mi się znaleźć coś, co mnie zainteresowało okazywało się, że dana seria składa się z czterech, pięciu. czy siedmiu części. W efekcie mój dysk został zapełniony folderami pełnymi poszczególnych tomów rożnych serii książek. Niestety w wyniku niefortunnego biegu zdarzeń wszystkie zostały stracone wraz z dniem, kiedy mój laptop postanowił przenieść na wcześniejszą emeryturę. Uratowała się tylko jedna z nich, którą planowałam przeczytać jako pierwszą, dzięki czemu przeniesiona została do pamięci tableta, służącego mi za e-czytnik.
Pierwszy raz na jeden z tomów owej powieści trafiłam będąc jeszcze na pierwszym roku studiów, gdy odkrywałam półki lokalnej szczecińskiej biblioteki. Książka nosiła tytuł "Zakochani", a opis z tyłu głosił, iż składają się na nią cztery opowiadania. Chcąc więc sobie zapewnić przyjemną rozrywkę przed snem, zagłębiając się w krótkie historyjki wzięłam ją do domu. Niestety okazało się, że historyjki choć krótkie są przerywnikiem w dłuższej opowieści. Przeczytanie ich bez zapoznawania się z głównymi częściami powieści nie powoduje żadnej szkody dla czytelnika - mam tu na myśli, że nie czuje się luk w wiedzy, gdyż opowiadania są poniekąd oderwane od głównego wątku. Jednakże moja wrodzona potrzeba poznawania rzeczy od początku do końca i zaczynania zawsze od jedynki, gdyż numery powstały w owym właśnie celu, sprawiła, że zwróciłam książkę nie przeczytawszy więcej niż dwóch kartek. Miałam zamiar wypożyczyć część pierwszą, jednak nie była ona dostępna w tamtej filii, więc zapomniałam o "Zakochanych" na długi czas.
Wróciłam do nich właśnie, gdy w setkach obrazów odnalazłam okładkę części pierwszej, a opis zareklamował mi historię o upadłych aniołach - razem z demonami, niebem i piekłem tworzą mój ulubiony temat, tak do czytania, jak i oglądania. Tak zaczęła się moja wielogodzinna przygoda z serią Lauren Kate "UPADLI".
Na powieść składa się pięć książek, ale jak już wspominałam "Zakochani"są tylko swoistym dodatkiem, przerywnikiem w głównej historii, który może być przeczytany tak po pierwszym, jak i po ostatnim tomie. Autorka opowiada historię młodej dziewczyny, która po tajemniczym pożarze, w którym zginął jej chłopak zostaje przeniesiona do specjalnie nadzorowanej szkoły dla trudnej młodzieży. Już pierwszego dnia w tłumie uczniów zauważa chłopaka, na którego widok jej serce zaczyna bić jak szalone. Im dłużej tam przebywa tym mocniejsze czuje do niego przyciąganie, choć od wyraźnie stara się ją do siebie zrazić. Lucy, czuje się zagubiona w nowym środowisku, a do tego nie rozumie skąd bierze się owa tajemnicza siła, która przyciąga ją do wrogo nastawionego Daniela. Wraz z jedną z uczennic, z która zawiera przyjaźń Lucy krok po kroku odkrywa, iż chłopak skrywa wiele tajemnic. Ostatecznie dowiaduje się, czegoś na co nie była przygotowana - że oto spotkała upadłego anioła, który kocha ją od wielu wieków, a przeznaczenia, nie ważne jak bardzo próbowałby z nim walczyć, zawsze splata ich ścieżki ze sobą. Rozpoczyna się trudna przeprawa do szczęśliwego związku z Danielem, na którego drodze stoją nie tylko wrogowie gotowi zniszczyć parę, ale i sama Lucy. Okazuje się bowiem, iż przez rzucone przed wiekami przekleństwo, gdy tylko Lucy zbyt zbliży się do Daniela umiera, by odrodzić się na nowo, w innym wcieleniu, zupełnie nie pamiętając, ani jego, ani ich miłości. A przypomnienie sobie owych wydarzeń wydaje się być kluczowe dla przełamania przekleństwa i zrozumienia dlaczego ten właśnie żywot Lucy tak różni się od wszystkich wcześniejszych.
Fabuła powieści jest wyjątkowo pasjonująca, szczególnie jeśli jest się wielkim fanem takich tematów. Niektórzy pewnie rzekliby, iż zbyt przesłodzona i skierowana dla nastolatków, w czym zaprzeczyć nie mogę, gdyż znalazło się tam kilka zbyt cukierkowych i dramatów typowych dla nastolatków. Szczególnie postać Lucy od drugiego tomu może odrobinę irytować, kiedy (podobnie jak Bella w "Księżycu w nowiu") dostajemy kilkustronicowe przemyślenia i rozterki z rodzaju "kocha mnie, czy nie kocha, powinnam z nim być, czy może zostawić to wszystko". Jednak pozostała część historii wciągnęła mnie dogłębnie. Tak bardzo, iż nie zraziły mnie łzawe rozważania Lucy, a nawet tak, że chodziła przyklejona do ekranu czytnika praktycznie non stop. Przerwy robiłam tylko na pracę, szybkie jedzenie i sen, gdy powieki same już opadały. W efekcie tych pięć, może niezbyt okazałych, ale i też niekoniecznie cieniutkich, tomów przeczytałam w tydzień. Zakończenie nie rozczarowuje, co jest bardzo ważne w tego typu tematyce. Można powiedzieć, że w pewnym momencie wiedziało się już, że coś takiego może się wydarzyć, ale i tak było dobrze rozpisane i w wielu elementach zaskakujące.
Miałam z tą serią jeden problem, który zapewne wspólny jest dla wszystkich powieści złożonych z kilku tomów. Mianowicie, kiedy z pasją przewracach kartki czekasz też na jakieś wyjaśnienia, rozstrzygnięcia, coś co da odpowiedzi choć na część nurtujących pytań. Jednakże tutaj autorka budowała napięcie wyjątkowo po mistrzowsku - kiedy na końcu danego tomu wyjaśniała jedną kwestię, nagle pojawiało się kilka kolejnych, które jeszcze bardziej komplikowały całą sytuację. Czytałam, więc dalej licząc, że kolejny tom wyjaśni mi co i jak, ale moje wyjaśnienia dostałam właściwie dopiero na samym końcu. Momentami bywało to bardzo irytujące i przyznam, że po drugim tomie chciałam dać sobie spokój. Wygrała jednak ciekawość :)
Podsumowując - warto było spędzić te wszystkie godziny przy tych książkach. Oceniam je wysoko i polecam wszystkim fanom tematu nieba, piekła i zakazanej miłości. Choć jestem pewna, że po tej przygodzie zrobię sobie długą przerwę od książek złożonych z wielu tomów.

